„Nie mamy dostępu do rynku” – prywatne firmy w Sejmie o nowelizacji ucpg i zamówieniach in-house. Relacja video.

477

18.01.2019 odbyło się posiedzenie sejmowej Podkomisji stałej do spraw mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, na  którym Posłowie zapoznali się z informacjami o sytuacji mikro, małych i średnich przedsiębiorstw w świetle projektowanych zmian w przepisach o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz projektowanego, nowego Prawa zamówień publicznych.
Na wstępie posiedzenia Wiceminister Środowiska, Sławomir Mazurek przedstawił pokrótce uzasadnienie nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach w szczególności w kontekście zmiany przepisów prawa europejskiego oraz nowej strategii recyklingu w UE. Zmiany te tworzą – zdaniem Mazurka – doskonałe okoliczności dla rozwoju rynku i polskich firm. Wiceminister zapowiedział wprowadzenie do polskiego prawa Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Producenci będą musieli w większym stopniu dopłacać do gospodarki odpadami – podobnie jak w Niemczech, gdzie mieszkańcy płacą za odpady zmieszane, bio- i w części za papier, natomiast koszty odbierania i przetwarzania takich frakcji jak tworzywa sztuczne, czy różnego rodzaju opakowania ponoszą wprowadzający na rynek produkty w opakowaniach. Recykling będzie najważniejszym obszarem działań dla polskich małych i mikroprzedsiębiorców i potencjał tego rynku będzie się rozwijał.

Karol Wójcik Przewodniczący Rady Programowej ZPGO. Fot. zpgo.pl

Karol Wójcik ze Związku Przedsiębiorców Gospodarki Odpadami (ZPGO) stwierdził, że wskutek tzw. rewolucji śmieciowej małe polskie firmy mają mocno utrudniony i stale ograniczany dostęp do rynku odpadów komunalnych. W efekcie w ostatnich latach bardzo wiele firm zakończyło swą działalność. Dodatkowo, wprowadzenie w 2017 roku do Prawa zamówień publicznych zamówień in-house, zarówno w zakresie odbierania jak i zagospodarowania odpadów, ograniczyło możliwości działalności sektora prywatnego. Na przykład, Warszawa przekazała swojej spółce zagospodarowanie odpadów komunalnych na okres 30 lat, mimo, że nie posiada ona niezbędnej infrastruktury technicznej. Dlatego podstawowym postulatem przedsiębiorców jest wprowadzenie do przepisów ustawowych zasady odbierania odpadów z nieruchomości niezamieszkałych i ich zagospodarowania na podstawie indywidualnych umów zawieranych bezpośrednio przez firmy odbierające odpady z właścicielami nieruchomości niezamieszkałych. Na tych nieruchomościach wytwarza się wg danych GUS ok 17% procent wszystkich odpadów komunalnych i w opinii przedsiębiorców ta nisza powinna być w pełni obszarem wolnej konkurencji. Wójcik podkreślił przy tym, że gminy coraz chętniej wykorzystują in-house i coraz częściej przejmują, na podstawie uchwał Rad Gminy obsługę nieruchomości niezamieszkałych ograniczając w ten sposób przestrzeń dla konkurencji i działalności sektora prywatnego. ZPGO krytycznie ocenia również przewidziane w projekcie nowelizacji obligatoryjne włączenie do systemu gminnego obsługi nieruchomości tzw. mieszanych, w części zamieszkałych, w części przeznaczonych na działalność gospodarczą, biurową etc.

Monika Byśkiniewicz,Wiceprzewodniczący ZPGO. Fot. zpgo.pl

Monika Byśkiniewicz (ZPGO) zwróciła uwagę, że przedsiębiorcy wybudowali w minionych latach instalacje do przetwarzania odpadów, które obecnie są tylko w części wykorzystywane, bo gminy najczęściej przekazują w trybie ustawy  o gospodarce odpadami cały strumień odpadów do zagospodarowania własnym spółkom – zarówno odpady z nieruchomości zamieszkałych jak i niezamieszkałych. Nie można więc dziwić się, że ceny usług a co za tym idzie opłaty mieszkańców za śmieci stale rosną, skoro zanika konkurencja i coraz więcej firm upada. W dużych i średnich miastach, jeżeli nawet jest organizowany przetarg na odbieranie odpadów, to z reguły wygrywają go koncerny zagraniczne, bo mniejsze firmy nie mają nawet referencji żeby  w nim startować. Często też  przetargi na odbieranie odpadów z nieruchomości niezamieszkałych wygrywają gminne spółki zaniżając ceny. Mogą bowiem stratę na tej działalności pokryć z zysków na nieruchomościach zamieszkałych lub z zysków instalacji zagospodarowujących odpady. Polskie, małe firmy nie mają – w opinii Moniki Byśkiniewicz – najmniejszej szansy wygrania takiego przetargu.

Szymon Dziak-Czekan, Prezes Stowarzyszenia Polski Recykling. Fot. polskirecykling.org

Szymon Dziak-Czekan, w imieniu Stowarzyszenie Polski Recykling, stwierdził, że przedsiębiorcy zajmujący się przetwarzaniem odpadów popierają postulaty Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami dotyczące przywrócenia konkurencji na nieruchomościach niezamieszkałych, gdyż zarówno rynek odbierania i zagospodarowania, jak i przetwarzania odpadów jest w coraz większym stopniu przejmowany przez koncerny. Popierają również rozszerzenie zakresu selektywnego zbierania odpadów u źródła na 5 frakcji. Przemysł przetwórczy cierpi bowiem na brak surowca. W samym PET istnieje niedobór ok 40 tys. ton surowca rocznie, w odpadach polipropylenowych ok. 50 tys. ton, w butelkach HDPE niedobór wynosi również kilkadziesiąt tysięcy ton rocznie, a tymczasem również odpady tworzyw sztucznych palą się na przepełnionych placach magazynowych. Stowarzyszenie nie chce aby odpady były eksportowane, tylko żeby je przetwarzać w kraju i eksportować produkty z nich wytworzone. Bardzo poważnym problemem jest brak Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Nie można czekać do 2024 roku z implementacją ROPu, gdyż polscy recyklerzy muszą konkurować z zagranicznymi, którzy mają już od wielu lat wdrożony ten system dopłat. W Holandii producenci-wprowadzający opakowania ponoszą koszty ich selektywnego zbierania i przetwarzania w wysokości 300 mln euro rocznie, gdy tymczasem na polskim, znacznie większym, rynku  opłaty te wynoszą zaledwie kilka milionów euro w skali roku.

Jędrzej Jabłoński z Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw poparł również postulaty przedsiębiorców dotyczące przywrócenia wolnego rynku gospodarowania odpadami w zakresie nieruchomości niezamieszkałych, gdyż Rzecznik obecny system uważa za niedostatecznie chroniący interesy małych i średnich przedsiębiorców.

Hubert Nowak., Prezes UZP. Fot. uzp.gov.pl

Prezes Urzędu Zamówień Publicznych, Hubert Nowak, poinformował, że projekt nowego Prawa zamówień publicznych nie zawiera zasadniczych zmian w zakresie zamówień in-house. W projekcie ustawy doprecyzowano jedynie, że wykonawca, który uzyska zamówienie w trybie in-house nie może powierzać realizacji tego zamówienia na zasadzie podwykonawstwa.

J.Kali

Relacja video na iTV Sejm:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje_arch.xsp#647DDE108365441CC1258383004BA61A

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

W celu eliminacji spamu, proszę uzupełnij poniższe działanie. *